środa, 12 lutego 2020

Spółdzielnie mieszkaniowe są tylko z nazwy spółdzielniami.
Zajrzyjcie do statutów. W 2018 r. na polecenie KRS wykreślono z nich punkt pierwszy mówiący: Spółdzielnia jest dobrowolnym zrzeszeniem nieograniczonej liczby osób o zmiennym składzie osobowym i funduszu udziałowym, która w interesie swoich członków prowadzi wspólną działalność gospodarczą.
Cwaniaki z tzw organów, czyli pezetperowcy, ubeki, milicjanci i pasożydy, faktycznie zarządzają naszą kasą a zarządy wykonują uchwały tzw rad nadzorczych opiniowane przez rady osiedla i tzw komitety nieruchomości. Członkowie tych organów biorą niezłą kasę za swoją niby społeczną działalność zgodnie z ustawą o spółdzielczości mieszkaniowej. Z chwilą podziału SM na nieruchomości powinna obowiązywać ustawa o własności a nie o SM, ale nikogo to już nie obchodzi zwłaszcza tzw członków emerytów i rencistów.

wtorek, 22 stycznia 2019

Pink Panther: Antykatolicka propaganda czyli droga morska do In...

Rozumiem, że traktuje pani Zasrańca Gabrysia instrumentalnie i wykorzystuje pani jego blogi do prezentowania swoje interesującej penetracji rzeczywistości

czwartek, 25 października 2018

Na to pismo do dzisiaj nie dostałem odpowiedzi.



Bożena Michniewicz
prezes zarządu ŁSM
w Łodzi, ul. Jaracza 77                                                     Łódź, dnia 22 listopada 2017 r.

DOTYCZY:  informacji z dnia 26.10.2017 r., którą otrzymałem od zarządu dotyczącej wprowadzenia stawki 1,80 zł na inwestycje w mojej nieruchomości od 1.02.18 r. do 30.04.19 r. oraz likwidację w tym okresie funduszu remontowego na mocy uchwał RN ŁSM nr 77/2017 oraz 78/2017.

Uprzejmię żądam wyjaśnienia następujących kwestii:
1. Dlaczego w otrzymanej informacji nie wspomniano co jest przedmiotem tej inwestycji,  która ma obciążać przez 12 miesięcy wszystkich współwłaścicieli nieruchomości?
2. Dlaczego w uchwałach Rady nie ma o tym wzmianki, ani nie ma dołączonych wniosków Zarządu i
Komitetu Nieruchomości, na które się powołuje. W statucie ŁSM i w regulaminach nie ma mowy o funduszu inwestycyjnym, ani o procedurach jego tworzenia dla danej nieruchomości.

Przewodniczący KN Józef Starowiecki formalnie nie reprezentuje współwłaścicieli nieruchomości ani członków Spółdzielni gdyż regulamin KN dotyczy tylko jego wyboru a nie formuły działania, co za tym idzie, jego ewentualny wniosek stworzenia funduszu inwestycyjnego na wykonanie utwardzenia miejsc postojowych na trawniku od strony wschodniej budynku, jest bezpodstawny. Nie ma też zgody pisemnej większości współwłaścicieli.

Kolejny  raz Zarząd, wraz z grupą funkcjonariuszy z poszczególnych organów, manipuluje przepisami w celu przeznaczenia zgromadzonych środków  z opłat za lokale, na drogie inwestycje, podnoszące wartość nieruchomości, nie licząc się z opinią  jej współwłaścicieli. Nie może być tak żeby organ nadzorujący uczestniczył  w zarządzaniu nieruchomością, której współwłaściciele sami w nim zasiadają będąc jednocześnie wnioskodawcami. Ten stosowany od wielu lat proceder, praktycznie, uniemożliwia kontrolę nad wydatkowaniem środków z funduszu.

Wspomniane uchwały są nadużyciem prawa przez wszystkich jej sygnatariuszy. Wybierane do organów Spółdzielni osoby/działacze, przez nieświadomych uczestników zebrań, nadużywając ich zaufania, uczestniczą w wyłudzaniu środków finansowych na rzecz firm budowlano-remontowych – wykonawców tzw. remontów.

Taki stan rzeczy kwalifikuje się do postępowania prokuratorskiego z artykułu 296 KK Nadużycie zaufania
Do wiadomości współwłaścicieli nieruchomości.



Niestety, nikt z współwłaścicieli również nie zareagował na to pismo. I tak minął rok i znowu idę na spotkanie z KN, którego przewodniczący zaprosił na spotkanie z nim wszystkich MIESZKAŃCÓW a nie członków ŁSM czy współwłaścicieli.
Parę Ukrainek, które wynajmują tu mieszkania pewnie wpadnie posłuchać towarzysza Starowieckiego.

środa, 12 kwietnia 2017

Spółdzielnie mieszkaniowe tzw.

Patologie w zarządzaniu występują w dużych SM po 6000 członków lub więcej, gdzie statutowe organa składające się z wieloletnich funkcjonariuszy pochodzenia partyjno-służbowego tworzą zamkniętą sitwę wraz z zależnym od nich zarządem, którzy dysponują olbrzymim budżetem z opłat za lokale.
Zgromadzony fundusz remontowy przeznaczają tak naprawdę na drogie inwestycje podnoszące wartość nieruchomości, bez wiedzy i zgody członków, którzy są faktycznie współwłaścicielami nieruchomości – bo kto mógł to wykupywał w swoim czasie za niewielkie pieniądze swoje mieszkanie.
Ustawa z 2001 roku zobowiązała SM do podziału na nieruchomości, co miało doprowadzić do podziału tych molochów, ale nie doprowadziło, blokowane przez towarzyszy z organów, którzy dostają za to sporą kasę.Za jedno spotkanie w miesiącu np Rady Nadzorczej jej przewodniczący 1000 zł członkowie po 660 zł a w Radzie osiedla odpowiednio 200 zł i 100 zł. Ta praca jest ozusowana, czyli wlicza się do emerytury. To zasługa PO i jej pochodzenia.
Problemem jest brak wiedzy na ten temat zwykłych członków/współwłaścicieli, emerytów z innej epoki, gdzie prezes SM był Bogiem.

W PRL SM nie miały nic wspólnego ze spółdzielczością. Były organizacjami dystrybującymi dobrem deficytowym – mieszkaniami, pod pełną kontrolą państwa i jego służb.
Spółdzielnie to zatruty owoc socjalizmu.
Egzamin zdają tylko małe do 100 osób, dzisiaj zwane wspólnotami, dla nie poznaki.

W mojej spółdzielni zarząd zatrudnia firmy zewnętrzne np do sprzątania. Zatrudnieni konserwatorzy monitorują i naprawiają tylko instalacje w pionach a nie w mieszkaniach, bo są prywatne. Ale to z opłat członków mają pensje – jak zarząd i czlonkowie organów. Prywatnie oczywiście wymienią uszczelkę w godzinach pracy, ale w ramach fuchy – nieopodatkowanej. Członkowie nie mają wyboru usługodawcy, jak tylko pan Janek z administracji, bo jest na miejscu i umie, i nawet nie drogi.

Protest przeciwko projektowi ustawy Kukiz15 jest inspirowany przez Krajową Radę Spółdzielczości a nie szarych członków. Sam projekt nie likwiduje SM i nikogo nie zmusza do zakładania wspólnot, bo one już są w wyniku podziału SM na nieruchomości, tylko niezorientowani współwłaściciele/członkowie nie mają tego świadomości. Utwardzaczem tego stanu rzeczy są funkcjonariusze z organów, dobrze opłacani przez samych członków.
Prawdziwą przyczyną protestów jest zapis mówiący o odpowiedzialności materialnej zarządów działających na szkodę spółdzielni. W tej chwili zarząd i wszystkie organa za nic nie odpowiadają, choć decydują o przepływie ogromnych pieniędzy do firm usługowo budowlanych. Czyich? I za co?

Największym przekrętem była akcja wymiany drewnianych okien na plastikowe gówna. Zachętą do tego było pokrycie połowy kosztów przez spółdzielnie. Środki na to pochodziły z funduszu remontowego tworzonego z comiesięcznych składek. Przez kilka lat urzędy skarbowe ścigały ofiary przekrętu, traktując tę dopłatę jako przychód. Ludzie płacili podatek o swoich składek. Socjalizm pragnie naszego dobra – pozbawić.